Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.
wszystkojednoizm
Pozostawię na boku te wszystkie osobiste przytyki - jeżeli o nich chcesz porozmawiać, to wpadnij na herbatę, wiesz gdzie. Trochę za długo musimy szukać naszych dat urodzenia, akceptując internetowe regulaminy, żeby licytować się tutaj i to w taki sposób.
Pewnie, że jak zawsze. Ludzie od tego są, żeby opiniować i wyciągać wnioski (jurysprudencja dymająca Temidę? Ładne). Też to nagminnie robisz. Poznajemy świat zmysłowo, taka cena.
Każdy człowiek jest pełen marzeń. Hitler był! Są na to twarde dowody. Facet się pogubił przy ocenie tego, które powinien spełniać, a które nie, ale nikt nie odmówi mu chęci ich spełniania. Gdyby Hitler był tak chętny do realizacji swoich marzeń jak zupowiczki, to nigdy nie byłoby wojny.
Sądzisz, że zupowiczki i "ci ludzie, którzy" to nie to samo? W każdym mordercy jest ofiara. Dlatego wszyscy trzymają kciuki za Bonnie i Clyde'a. Nie istnieje nawet cienka linia, która oddzielałaby zranionych od raniących. Nie ma reguły mówiącej o tym, że przynależysz tylko do jednego zbioru. Myślałeś kiedyś, ilu facetów wylewa smutki i żale za tym idealistkami i marzycielkami? Całe tuziny. Tylko nie mają zupy, na której mogliby publikować kwieciem pisane historie. Każdy zraniony kiedyś zranił. I odwrotnie zresztą też.  To nie żaden ruch nowych, lepszych ludzi, którzy zaznawszy cierpienia, nigdy nikogo nie skrzywdzą i obdarują najpiękniejszą odmianą miłości. To ci sami ludzie, którzy zadają innym ból. Tylko nie widać twarzy. Tak samo odwracają poduszkę na zimną stronę, kiedy już zrobi się ciepła.

Wcale żadne prędzej czy później. Nie okłamuj ich. Wcale albo wcalej brzmiałoby lepiej, ale nie jest poprawnie, bo nie istnieje słowo 'wcalej'. Od zalewania poduszki łzami i siebie trunkami jeszcze nigdy nic się nie zmieniło. Od słuchania smutnych piosenek wcale nie przybliżasz się do swojego celu. Fizyka mówi wręcz, że się oddalasz, bo świat nigdy nie stoi. Biernością nigdy nic się nie wygrywa. No chyba, że zupowiczki mają wieże, w których pozamykali je ojcowie i ogrzą naturę, wtedy na pewno jakiś chętny się znajdzie. Jedynym co przynosi człowiekowi siedzenie na miejscu, w którym plecy tracą swoją szlachetną nazwę, jest frustracja.

Potrafię. Powiem więcej - myślę, że kiedyś zrobię to z uśmiechem. Bo chociaż wiem, że mam przed sobą dno i metr mułu, to jeszcze jakiś czas temu mułu było więcej. Bo ruszyłam z miejsca i wiem, że kierunek jest dobry. Bo drobne kroczki w zmianie dają więcej radości niż repostowania dodanych gifów. I tego ja życzę zupowiczkom. Żeby odkryły, że lepiej jednak ruszyć cały ten balast problemów i dysonansów, chociażby dla małych efektów, niż chować się w świecie, który nie istnieje. Jeżeli się czegoś w sobie nie lubi, to się to zmienia. Jeżeli lubi, to się nad tym pracuje. Jeżeli zrobiło się coś złego, to wyciąga się wnioski. Jeżeli coś dobrego, długo o tym pamięta. Życia nie zmienia się siedzeniem na dupie. Chyba że na gorsze.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl